*** c.d.
 

Kiedy bylem w Sarajewie z Grupa Nieformalna, przed dwoma laty, zrobilem fotograficzny "reportaz impresyjny" - gdzie wiedza przestaje odgrywac wiodaca role, kiedy odczucia zaczynaja naplywac ZEWSZAD. "Rankiem przy kamiennym okienku". Teraz jest inaczej; granica wschodnich Niemiec to obrazy mojej dojrzalosci. Ciezar spoczywa na jezykach, ktore - jak filtry Coquin´a - choc Mavicowe fotografie filtrowane sa nocami przez nadchodzacy po polnocy Adobe Photoshop (jeszcze nieco nieprecyzyjnego czasu do analogowej wystawy) - nie probuja symulowac rzeczywistosci; raczej ledwie refleks turystyczno-arystotelowego zdziwienia.

 

Jestesmy przy granicy - po obu jej stronach. "Drugiej" strony nie rozpoznaja radio i handy; pomalu upodabniam sie do handy´ego; sygnal jest zajety.

 

   


Byc moze socjologiczno-historyczna analiza pojecia granicy bylaby bardziej na miejscu. Jestesmy przygotowani; jestesmy artystami - choc na szczescie nie calkiem i nie wszyscy. Nie tworzymy dziela sztuki - poznajemy i rejestrujemy. Placimy mandat policjantom za zbat szybka jazde, odmawiamy prostytutkom, rozmawiamy z chlopami i burmistrzami, zachodnimi Niemcami i bulgarskim handlarzem na granicznym rynku.
I dyskutujemy. Kazdy B (Burkhard, Bernardo, Bartosz) jest bardzo rozny. Chyba juz wiemy, ze nie chodzi o ustalenie definicji granicy. Russel i Carnap nie sa wciagnieci do wyciagania wnioskow.

Powiedzialas mi
Ze cie tam nie bylo
Nie zrozumialem cie
To by nic nie zmienilo

Sluchalem twoich slow
Mylilem je z wiatrami
Nie pomylilem sie
Bylismy slugami

Twoj usmiech trwal
Jak zwiastun minionej wiosny
Swiezy mazurek Chopina
- spod placzacej sosny


No wiec dlaczego ci
Mezczyzni w mundurach
Wyprowadzaja mnie teraz
W kajdanach i sznurach

Nie rozumialem cie
I nigdy twoj nie bylem
Ale zdobylem sie
Na to, czym nie zylem

 

Bat

 
 
 

UNSCHULDIGKEIT

Bat